Aniołkowa mama.

Dzisiaj pierwszy listopada – Wszystkich Świętych. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio ten dzień miał dla mnie takie znaczenie jak dzisiaj. Nawet nie sądziłam, że tak bardzo ten dzień przeżyję. Kiedy poroniłam, musiałam podjąć decyzję m.in.o pochówku. Nie zdecydowałam się na ten krok, bałam się, że będę rozdrapywać rany, cierpieć jeszcze bardziej. Dzisiaj żałuję tej decyzji, ale nie mogę jej cofnąć…

Od kilku dni wiedziałam, że tego dnia nie pojadę na żadne groby. Ani z mamą, ani z tatą, ani z mężem. Wiedziałam, że chcę zostać w domu, sama. Rozważałam, aby wybrać się na bydgoski cmentarz komunalny na grób dzieci utraconych, ale wątpiłam w to, czy będę na tyle odważna, by się tam wybrać, w dodatku sama, bez żadnej asekuracji. Ale dzisiaj, kiedy zostałam już sama w domu i włączyłam TV, to w telewizji śniadaniowej był reportaż o kobietach po stracie. Kiedy go obejrzałam, zaczęłam nagle płakać… Niewiele myśląc, wstałam, ubrałam się i pojechałam na cmentarz. Ponieważ nie wiedziałam, gdzie dokładnie znajduje się grób (miałam tylko mapkę ze strony internetowej), przeszłam przez cały cmentarz – w między czasie dzwonił brat i dzwonili rodzice z pytaniem jak się mam i czy na pewno nie chcę być dzisiaj z nimi. Te rozmowy mnie rozczuliły jeszcze bardziej, ale widok grobu, kiedy go w końcu znalazłam, wywołał we mnie jakieś emocje, z którymi myślałam, że już sobie poradziłam. Był pełen zniczy, pluszowych maskotek, aniołków, zabawek, samochodzików… Był taki… dziecięcy, piękny, kolorowy… Z ledwością znalazłam na nim miejsce, aby postawić znicz, który kupiłam. Ludzie podchodzili, zapalali swoje, odchodzili, a ja stałam i płakałam. Płakałam jak dziecko nad grobem dzieci… Ile osób straciło swoje dzieci pokazała ilość pamiątek pozostawionych na tym grobowcu. Odchodząc stamtąd zrozumiałam, że właśnie to musiałam zrobić i tam dzisiaj być. Dzisiaj musiałam przestać być tą silną babką, niezależną kobietą, kierowniczką, żoną, siostrą i córką. Dzisiaj byłam aniołkową mamą.

Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *