Ile trwa żałoba po stracie i jakie przybiera oblicza?

Czy można mieć żałobę po kimś, kogo się nie znało? Czy można mówić o żałobie po utracie dziecka, które miało zaledwie kilka tygodni i nie zostało urodzone? Czy mamy prawo do przeżywania żałoby po płodzie?

Odnoszę wrażenie, że wśród społeczeństwa panuje lekka znieczulica w tym temacie. A może to nie znieczulica, a nie umiejętność postawienia się w czyjeś sytuacji, okazania wsparcia, empatii?
-jeszcze to przeżywasz?
-jeszcze o tym myślisz?
-jeszcze ci smutno?
Niektórzy chyba myślą, że z utratą cięży można przejść do codziennego życia ot tak, z dnia na dzień, a rozpamiętywanie tego nie ma sensu. Są to oczywiście osoby, które nigdy nie doświadczyły tego bólu, bo kobiety po stracie są zdecydowanie bardziej wyrozumiałe i mają większą tolerancję do innych kobiet, które tej straty doświadczyły.

Wracając jednak do pytania, czy mamy prawo do przeżywania żałoby po stracie kilkutygodniowego, nienarodzonego dziecka? TAK! Uważam, że bez względu na etap ciąży, każda z nas ma do tego prawo. I każda powinna tą żałobę przeżyć. Na stronie https://dziecisawazne.pl/ przeczytałam i pozwolę sobie zacytować pewną treść:
W dyskursie społecznym o nienarodzonym dziecku występuje wyraźny podział: jeśli temat dotyczy aborcji, wtedy jest mowa o życiu poczętym i prawach człowieka, jeśli zaś dochodzi do samoistnego poronienia, wtedy najczęściej mamy do czynienia ze “zlepkiem komórek”. O ile w ogóle ten temat jest poruszany, bo bardzo często spuszczana jest na niego zasłona milczenia, co sprawia, że przeżywanie poronienia to szczególnie trudne doświadczenie.
Te zdania umieściłam celowo, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że poronienia, choć dotykają praktycznie co 4 kobietę, nadal są tematem tabu! Ludzie nie wiedzą, jak się zachować w takiej sytuacji, czy pocieszać, czy milczeć, często mówią oklepane teksty w stylu „będzie dobrze”, podczas gdy kobiety (ale również i mężczyźni) borykają się z uczuciem naprawdę ogromnej straty, któremu często towarzyszy swego rodzaju wstyd związany z przeżyciem żałoby. No bo kogo chcesz opłakiwać? To nie było jeszcze dziecko, to był zarodek/płód, wielkości ziarenka grochu… Jak wytłumaczyć komuś, to nie doświadczył tego, że dla mnie to nie był wspomniany powyżej zlepek komórek, a dziecko? Już od chwili zobaczenia 2 kresek, nawet jeśli były to tylko pęcherzyki ciążowe, bez widocznych zarodków – to były moje dzieci, dlatego też uważam, że zarówno ja jak i inne kobiety mamy prawo do przeżywania żałoby i jest ona normalnym zjawiskiem, na które nasi bliscy powinni nam pozwolić.

Nie oceniajcie, nie pocieszajcie na siłę. Okażcie wsparcie, bądźcie obok – wierzcie mi, że to w zupełności wystarczy.

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *