Jak zajść w ciąże i nie zwariować.

Chciałabym mieć taki poradnik, przeczytałabym go od deski do deski, może by mi pomógł poukładać myśli w głowie. Póki co – nie umiem nie wariować. Zajść w ciąże też nie 😉 Choć uważam, że stwarzam ku temu najlepsze warunki:
*zrezygnowałam z częstego seksu na rzecz odpowiedniej dojrzałości i jakości plemników mojego męża, kochając się z Nim co 2-3 dni;
*zrezygnowałam z picia alkoholu – tak na wszelki wypadek;
*zrezygnowałam z palenia iqosa (rzucenie nikotyny to akurat dobre posunięcie, nie palenie mi służy, choć bywają momenty, że bardzo tęsknie za możliwością zapalenia);
*zrezygnowałam ze słodyczy, fast foodów, przetworzonego jedzenia, piję ziółka, jem zdrowo;
*ograniczyłam spożycie kawy;
*przestałam używać lubrykantów;
*po każdym stosunku leżę, odpoczywam, relaksuje się i daje czas plemniczkom na dostanie się do środka;
*od roku z mężem zażywamy witaminki dla kobiet i mężczyzn planujących powiększenie rodziny (w przypadku męża odstawione w lipcu do września, ja suplementuję się non stop);
*więcej się ruszam – spaceruję/maszeruję prawie każdego dnia;
*zaczęłam medytować;
*mniej pracuję (nie robię nadgodzin);
*więcej odpoczywam;
*w dalszym ciągu dbam o to, aby nasze życie prywatne jak i towarzyskie było miłe i ciekawe;

Jak widać, nie mówię tylko, że chcę być mamą, ale robię wszystko, aby swój organizm wspierać w tym wyzwaniu. Nie cierpię z tego powodu, że coś ograniczam, czy że z czegoś rezygnuje (no może poza seksem;)), bo wiem po co to robię. Staram się na co dzień normalnie żyć, planuje wiele tematów z wyprzedzeniem, kalendarz mam wypełniony po brzegi na najbliższe 7 tygodni 🙂 I mimo tak dobrze poukładanego i zorganizowanego życia, moją pierwszą myślą po przebudzeniu i ostatnią przed snem jest „ciąża„. Jak bowiem nie myśleć o zajściu w ciążę, kiedy tak bardzo się jej pragnie? Ludzie powtarzają „wyluzuj, nie myśl o tym, samo przyjdzie„. Chętnie wyluzuje i nie będę o tym myśleć, tylko pokażcie jak to zrobić. Im bardziej chcę nie myśleć, tym bardziej myślę. Im częściej słyszę „wyluzuj„, tym więcej się spinam… Czy też tak macie? Czy to normalne?

W całej tej mojej obsesji na temat ciąży, staram się myśleć o mężu i cały czas stawiać go na pierwszym miejscu. Uważam, że nie traktuje Go jako dawcy nasienia, nie zbliżam się jedynie w dni płodne i nie odmawiam seksu poza nimi. Spędzamy razem czas, wychodzimy na spacery, randki, do kina, spotykamy się ze znajomymi, bawimy wspólnie z psem, czasami gramy na konsoli, czy w planszówki, dużo rozmawiamy. Chcę, aby widział, że jest dla mnie ważny bez względu na moment cyklu. I że kocham go, czy w tej ciąży jestem, czy jeszcze nie. I choć wkurza mnie niesamowicie, kiedy sam powtarza mi o tym, ze mam tyle nie myśleć, zmienić podejście, wyluzować, to w głębi duszy czuję, że on też chce już być Tatą i każdego miesiąca tak samo jak ja, wyczekuje tych dwóch kresek…

Czy ktoś udzieli mi odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, jak zajść w ciąże i nie zwariować?

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *