Realizuję cel za celem.

W lutym umieściłam post odnośnie realizacji przeze mnie celów, które sobie nagminnie stawiałam (post znajduje się tutaj -> https://monciakowa.pl/nowe-cele-odhaczam/ ). Nie ukrywam, że trochę z powodu pandemii i zamknięcia mnie w domu, a trochę z powodu lenistwa, nie zakładałam raczej w ostatnim czasie nowych celów do realizacji. Żyłam z dnia na dzień i jak to mówią – płynęłam z prądem. Zrobiłam listę zadań, które chciałam zrealizować, ale większości nie zrobiłam w założonym terminie, a niektórych nie zrealizowałam w ogóle. Nie czuję presji w tym temacie. Wciąż jednak próbuję walczyć z nadprogramowymi kilogramami, a mam ich sporo. 22 marca postawiłam sobie bardzo ważny dla mnie cel – schudnąć 30 kilogramów do ślubu mojego brata (czyli do maja 2021 roku). Rozpisałam w jaki sposób chcę tego dokonać, wypisałam daty pomiarów i uzupełniam je na bieżąco. Pomiary, które kontroluję to jedynie waga (wiem, że większość ludzi mówi – wyrzuć wagę i mierz się!), ale waga jest moim wyznacznikiem i nią się kieruję. Co tydzień, w poniedziałek wpisuję wyniki, które raz mnie cieszą, a innym razem smucą. Troszkę nabieram i za chwilę gubię kilogramy. Wiem, że na wynik ma wpływ również to w jakim momencie cyklu się znajduję, ale bacznie trzymam się tej rozpiski (którą zresztą powiesiłam na drzwiach lodówki) i staram się wyciągać z tego wnioski. Oczywiście mam mnóstwo wpadek (np.piję dużo zimnego piwa bezalkoholowego, czy skubnę słodycz), ale nie karcę się za to, tylko akceptuję to i nie przerywam całego procesu odchudzania.

Innym celem, który sobie postawiłam, to próba znalezienia nowej pracy. Ten cel jest aktualnie bardzo trudny to zrealizowania, ponieważ w wyniku pandemii rynek pracy bardzo się zmienił i dla wielu firm nie jest to czas na zatrudnienie, a często wręcz przeciwnie – zwalniają pracowników. Ja moją pracę lubię, lubię to co robię, jestem wielozadaniowa i lubię, jak dużo się dzieje, ale nie mogę znieść atmosfery, jaka u nas panuje od mniej więcej pół roku. Naprawdę dużo by pisać o tym, co się wydarzyło, czym to poskutkowało i skąd moja decyzja, a nie chcę o tym pisać. W każdym razie póki co pozostaję na swoim stanowisku i pracuję najlepiej jak potrafię, wywiązując się ze swoich wszystkich zawodowych zadań (ale też przestałam wywierać na siebie ciśnienie i presję, że musi być teraz, zaraz, już, najlepiej i najskuteczniej).

Najważniejszym dla mnie planem na przyszłość, nadal pozostaje oczywiście macierzyństwo i wiem, że osiągnę ten cel.

W ostatnim czasie miałam kilka planów/pomysłów, które również udało mi się zrealizować – sprzedaż zbędnych rzeczy, które mam w domu, wyjazd do Londynu, powrót na rower, zmiana koloru włosów. Niby nie wiele, a jednak cieszy bardzo 🙂

A Wy lubicie stawiać sobie nowe cele?

Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *